Napisz do mnie
MOJE BLOGI
moja mała droga
jak to działa
moje wiersze

CZYTAM:
duchwieje.blogspot.com
http://pukanie.blogspot.com/
na-marginesie.bloog.pl

SERCEM Z:

Wspólnota EFRAIM
Szkoła Kontaktu z Bogiem
Jezuickie Dni Młodzieży
PRZYSTANEK JEZUS


i to nie są jajca!
RSS
niedziela, 29 stycznia 2012
Nie jesteśmy z tego świata
 
I [Bestia] czyni wielkie znaki, tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi. I zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed Bestią, mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła.  I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii, tak iż nawet przemówił obraz Bestii, i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici, którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii.
Ap 13,13-15
 

Ludzie nie poznali czym jest chrześcijaństwo, kim są chrześcijanie, z kim muszą walczyć i jaką moc okazać. Dziś chrześcijaństwo utożsamiane jest z "moherowymi beretami", z "panami w kieckach" i z nudą w kościele.

Czy jesteś z tego świata? Jeśli tak postrzegasz chrześcijaństwo prawdopodobnie należysz do tych, którzy nigdy nie walczyli w Armii Chrystusa.

Moje ostatnie wpisy są o wojnie. Przyszedł czas, kiedy już nie mówi się tak wiele o Bożej Miłości, przyszedł czas mówić o tym na co czekamy, na co przygotowuje nas Bóg. Przyszedł czas, by wypełniły się proroctwa.

Jezus wielokrotnie mówi nam, że będziemy zwodzeni znakami, słowami...

Uważasz, że masz swoje zdanie?

Miliony aborcji wykonanych pod pozorem dobra (bo przecież lepiej tak, niż gdyby dziecko miało być nieszczęśliwe. Ilu jest ludzi zdrowych i nieszczęśliwych! Czy mamy prawo wyrokować o czyimś szczęściu jeszcze przed narodzeniem?)

Bestia zwodzi.

Cóż złego jest w seksie przed ślubem? MIliony zranionych serc, które potrzebują prawdziwej miłości. Jak leczyć serce w proch potrzaskane? Czy potrafisz?

Uzdrowienia i cuda czynione przy pomocy magii, czytanie w myślach i wiedza o przyszłości z ramienia mocy ciemności (ale przecież ta pani tak pomaga policji w odnajdywaniu złodziei!)

Bestia czyni znaki.

Likwidować segregować egoizm nienawiść cywilizacja śmierci autostrada do piekła wiem kto ma prawo do życia jesteś słaby ja ja ja! niepotrzebny kalkulacja zyski i straty przecież to pomaga złość  on mnie uzdrowił jesteś nikim

 

 

Wojna.

 

Staniesz do walki?

 

16:30, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 stycznia 2012
Bo to mnie przytłacza

Zazwyczaj, kiedy miałam trudny duchowy czas, nic tu nie pisałam dopóki się nie pozbierałam - a raczej dopóki On mnie nie pozbierał (a może - dopóki ja nie pozwoliłam Mu się pozbierać..) Wtedy to, kiedy pustynię miałam już za plecami, a siedziałam sobie nad oazą czerpiąc świeżą wodę do pięknych naczyń pisałam o pustyni. Nie wiem z czego to wynikało. Może ze strachu, że zamiast zbudować w kimś wiarę będę ją raczej tłamsić? A może po prostu nie miałam ochoty na pisanie o KImś w Kogo bywa że... wątpię.

Dziś jest dzień, w którym to ja sama ze sobą poradzić sobie nie potrafię. Wiem, jaka chcę być, lecz nie mogę i doznaję tego okropnego rozdarcia, o którym pisze św. Paweł. "Nie czynię zaś tego, co chcę, lecz to, czego nie chcę".

I to jest moment, który może prowadzić do zbudowania, lub przeciwnie, do zniszczenia. Moja niemoc krzyczy z mojego wnętrza i cóż? Mogę rozpłakać się nad swoją bezsilnością, pogrążyć się w rozpaczy i beznadziei nad życiem, które nie jest na tyle łaskawe by dostosować się do moich dyrektyw  lub...

Mogę iść do Jezusa, powiedzieć Mu, że sama sobie nie radzę, że chcę oddać to Jemu, bo tylko Jego Mocą udźwignąć ciężar życia zdołać mogę i podziękować Mu, że życie stawia przede mną wyzwania, dzięki którym mogę stać się silniejszą.

I co?

Idę do Jezusa.

22:56, usualgirl
Link Komentarze (4) »
czwartek, 29 grudnia 2011
Wojna

tarcza

Walczę. Ciągle walczę. Z nazbyt ciężką zbroją, która mi ciąży.
Zbyt ciężka ma tarcza wiary, hełmu zbawienia już utrzymać nie mogę.
Miecz Ducha? Opuszczony nisko.
Moje biodra półprawdami przepasane.
Już nie mam siły walczyć.
Czy rzucić tą tarczę?
Ściągnąć hełm?
Odrzucić miecz?
Wokół pociski złego.
Smutek i samotność krążą dookoła.
Świat chce mnie pożreć.
Paszcza lwa jest blisko.
Uciec nie dam rady - jest ich nazbyt wiele.
Nie dam rady po prostu uciec przed światem. Muszę się bronić, by świat mnie nie wchłonął.
Ostatkiem sił podnoszę tarczę wiary.
Oh! Jaka ona ciężka!
Ołowiana chyba!
Lecz potrafi zatrzymać rozżarzony pocisk Złego. 

19:17, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 grudnia 2011
Święta, święta i po świętach

Jezus rzeczywiście narodził się w naszych sercach, lecz... Czy pozwolimy Mu tam zamieszkać na stałe? Co robić, by nie wygonić Dzieciątka ze swojego wnętrza?

domSpowiedź czyli czyszczenie mieszkanka. Czy masz posprzątaną izdebkę dla Jezusa? Nikt nie lubi mieszkać w syfie. Jezus pomoże Ci sprzątnąć, ale musisz Go o to poprosić.

Eucharystia jest jak tlen. Niegdyś nie była dla mnie ważna, więcej! Nudziła mnie. Przychodziłam do kościoła głównie na kazanie - jeśli kazanie mnie nie poruszyło - straciłam godzinę. Czy rzeczywiście po to przychodzimy do kościoła? Czy przychodzimy po to, żeby posłuchać księdza? A może po to, by posilić się Ciałem Chrystusa? Bóg dał mi łaskę umiłowania Eucharystii jako sprawowanej ofiary, Chrystusa, który umiera za mnie w tej chwili, bym mogła żyć. Otwórz oczy na tą wielką Prawdę!

Modlitwa podgrzewa mieszkanie naszego serca, tworzy ciepłą atmosferę wzajemnej miłości: Boga i człowieka. Miłość pragnie przebywania ze sobą. Czy Ty pragniesz spotykać się z Jezusem?

Wspólnota. Oh ileż można przebywać ze sobą jak dwa gołąbki? Miłość pragnie się dzielić, łamać jak chleb. DLatego wiara to nie sprawa indywidualna, kiedy sami próbujemy Boga odnaleźć a zamykamy się na miłość bliźniego. "Jeśli nie potrafimy kochać ludzi, których widzimy, jakże pokochamy Boga, którego nie widzimy?" (z listów apostolskich)

 

13:56, usualgirl
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Spotkanie

oczekiwanieWyobraź sobie, że czekasz na kogoś, kto jest bardzo ważny dla Ciebie. Zastanawiasz się, co na siebie ubrać, sprzątasz w domu, przygotowujesz coś naprawdę pysznego do jedzenia. Starasz się, by to spotkanie było wyjątkowe. Godzina jest ustalona. Serce drży Ci z radości, kiedy zostanie tylko kwadrans.

Nie - nie chcę pisać dziś o oczekiwaniu na Narodzenie Jezusa. Chcę napisać o modlitwie, która również jest spotkaniem. Czy Twoje spotkanie z Bogiem jest o okreslonej godzinie, czy może raczej przy okazji? Czy czekasz na to spotkanie? Czy przygotowujesz się duchowo do Eucharystii czy może wbiegasz z zakupami do kościoła? Czy czekasz na modlitwę, czy przygotowujesz się do niej?

Czy Bóg rzeczywiście jest dla Ciebie ważny, skoro traktujesz Go w ten sposób?

16:57, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 grudnia 2011
Ale kwas...
Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza?
1 list do Koryntian 5:3-9

 

 chleb

Potrzeba nam wszystkim czujności i mądrości w rozeznaniu, co jest dobre, a co złe. Nie zdobędziemy jednak żadnej z tych rzeczy bez Łaski Pana, który daje nam to wszystko w prezencie, za darmo i pragnie, byśmy w NIm zawsze trwali jak latorośle w winnym krzewie. Od NIego tylko możemy czerpać soki.

Jeśli kto jest spragniony a wierzy we Mnie niech przyjdzie do mnie i pije! - mówi Jezus

Odrobina kwasu zakwasza całe ciasto. Bądźmy więc czujni, aby nas nie skażono. Już zostaliśmy zbawieni. Zbawienie trzeba jedynie przyjąć.

Przyjmij ten dar od Jezusa - na święta ;)

 

17:01, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 listopada 2011
Małe niewierności
Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny;
a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy,
ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
 
 

Chciałabym dziś napisać o najprostszej i najtrudniejszej zarazem drodze do świętości. Świętość nie polega bowiem, jak wielu z nas się wydaje - wyjazdach na misje, poświęcaniu każdej sekundy życia na ewangelizację czy też pracę z dziećmi bezdomnymi i sierotami. Każdy z nas ma inne powołanie. Jedni powołani są właśnie do tych rzeczy o których właśnie napisałam, inni są powołani do pracy w urzędzie, ale wszyscy bezwzględnie jesteśmy powołani do miłości i wierności w swoich obowiązkach.

Jest wiele pokus, z którymi zmierzamy się w życiu. Kiedyś postanowiłam na WIelki Post, że wszystko, co robię, będę robić porządnie. To było bezwzględnie najtrudniejsze postanowienie w moim życiu! Łatwiej jest wyrzec się słodyczy czy nawet postanowić o wstawaniu na ranną mszę św., ale robić wszystko porządnie... ?! To postanowienie wydało jednak największe owoce, bo byłam mu wierna.

I tak.. Cóż to dla mnie oznaczało: wszystko? Gdy odkurzałam w akademiku postanowiłam odkurzać porządnie, w każdym zakamarku - niezależnie od tego czy moje wspóllokatorki robią to równie porządnie. Gdy myłam zlew, myłam też zawsze suszarkę, bardzo dokładnie. Gdy widziałam coś rozlanego w lodówce, ścierałam to. Gdy uczyłam się nie szłam na łatwiznę i nie uczyłam się jedynie pytań z wcześniejszych lat, choć wszyscy wiedzieli, że się powtórzą... Gdy przygotowywałam lek recepturowy na ćwiczeniach i popełniłam błąd zachowywałam się jak w aptece - przygotowywałąm jeszcze raz, choć nie było na to czasu i każdy normalny pukał mi w głowę... Modliłam się też porządnie i.. możnaby wymieniać i wymieniać.

Oczywiście czasem upadałam w tych moich małych, wielkich postanowieniach, ale ogólnie byłam z siebie dumna. Bóg dał mi wytrwałość, kiedy rozum chciał iść na łatwiznę. Teraz wiem, że trud się opłaca, a we mnie pozostały dobre nawyki do dziś.

Świat wiele krzyczy o łatwej drodze życia. Nie dogadujesz się z jedną żoną? Znajdź sobie następną! Co się będziesz męczył! Nie chce CI się uczyć? Możesz lecieć na ściągach! Lepiej na tym wyjdziesz! Wszyscy ściągają. W jakim TY świecie żyjesz? NIe masz kasy? Oszukaj na podatkach! Wszyscy to robią. Taki świat itd. itd...

A nam chrześcijanom pozostaje iść pod prąd, by usłyszeć kiedyś:
 
Dobrze, sługo dobry i wierny!
Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię:
wejdź do radości twego pana!

 

22:54, usualgirl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 listopada 2011
Jezus żyje

Jezus żyje

i Tyle!

:)

19:46, usualgirl
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 września 2011
Oto wielka tajemnica wiary.

"Oto wielka tajemnica wiary" to słowa, które wypowiada kapłan podczas mszy świętej. Co jest tą tajemnicą? Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Oby nie było to klepane co niedziele zdanie!

eucharystiaSłowa, o których chcę pisać wypowiadane są po przemienieniu chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. To jest właśnie ta wielka tajemnica, wielka i nieprzenikniona. Zewnętrznie nic się nie dzieje, wszystko jest dla naszych oczu ukryte. Przecież chleb pozostaje chlebem, a wino nadal smakuje winogronami... Tak samo czuli się Apostołowie podczas ostatniej wieczerzy. Nic się nie stało. A jednak.

"Tajemnica" - coś, co powierza się tylko zaufanej osobie, osobie godnej tajemnicy, coś osobistego... Wiele jest ukryte, tajemnie dla nas - nic nie rozumiemy, a jednak wierzymy i dzięki wierze jesteśmy zapewniani przez Ducha Świętego, że Jezus choć umarł i zmartwychwstał 2 tysiące lat temu to tu, na tym ołtarzu, na którym kapłan sprawuje Eucharystię, Jezus umiera po raz wtóry za Twoje i moje grzechy.

OTO WIELKA TAJEMNICA WIARY

21:46, usualgirl
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 września 2011
Piękna Miłość

W Internecie na popularnych portalach coraz więcej seksu, w filmach i serialach to normalne, że randka powinna skończyć się w łóżku... Nigdzie nie pisze się już o miłości małżeńskiej ani nie pokazuje się jej w filmach... Dlaczego?

szkola uczucOglądałam niedawno po raz kolejny film "Szkoła uczuć". Znany, popularny film o pięknej, naprawdę pięknej i czystej miłości, o wzajemnym szacunku o przebaczeniu, o miłości, która sięga za grób...

Każdy z nas z przyjemnością ogląda taką miłość. Nie uwierzę w to, że mając do wyboru film pornograficzny i szkołę uczuć ktokolwiek powiedziałby, że piękniejszą miłość pokazuje ten pierwszy. NIE UWIERZĘ W TO. Bo każdy z nas pragnie miłości prawdziwej, czystej, pięknej. Każdy w głębi serca tego pragnie.

Skąd więc tyle seksu, dlaczego takie wzorce pokazuje się nam, kiedy pragniemy czegoś innego? Warto się nad tym zastanowić i zejść do głębi własnego serca i zapytać siebie: Czego pragnę? Czego szukam?

Tagi: miłość
21:28, usualgirl
Link Komentarze (3) »
niedziela, 11 września 2011
Wdzięczność

DOstałam kiedyś pożegnalny prezent od jednej siostry zakonnej - zwykła kartka, taka jaką się daje na pamiątkę, jednak w środku coś bardzo cennego - wskazówka na całe życie. A oto co było napisane w środku...

Wdzięczność
Wprowadza harmonię
Rodzi właściwe zrozumienie
Przywraca poczucie własnej wartości
Rodzi dojrzałe relacje
W niej rzeczy odzyskują swój blask Eucharystia jest świętem wdzięczności-
-odwzajemnieniem uczuć

Żyjemy w świecie, w którym każdemu się NALEŻY. Świat krzyczy wciąż: należy mi się zasiłek, należy mi się stypendium, wypracowałem sobie to mi się należy! Należy mi się szacunek! "Należy mi się" brzmi jak echo i zagłusza najpiękniejsze słowo: "dziękuję"

Ilekroć wspominam wojnę, gdy wyobrażam sobie, co mój dziadek przeżył w Warszawie widząc z okna swojego mieszkania getto.. Jestem wdzięczna, że żyję w pokoju, którym obdarzył mnie Bóg...

Ilekroć wspomnę sobie dni spędzone w szpitalu jestem wdzięczna za zdrowie, które podarował mi Bóg...

Kiedy przechodzę obok księgarni dla niewidomych i głuchoniemych Bogu dziękuję, że widzę i słyszę.

Gdy wspomnę na dni, kiedy miałam nogę w gipsie myślę, jak wielkie mam szczęście, że mogę chodzić!

Gdy patrze na dzieci z powybijanymi zębami które proszą o chleb... na dzieci alkoholików... Wdzięczna jestem Bogu za rodzinę.

Każdy z nas chce być pępkiem świata, jak gdyby jego problemy były tymi największymi. KIm jestem? Pyłkiem, który jutro może już zniknąć z tej ziemi... zapomniany. A zachowuję się jak gdybym świat stworzyła cały... Cóż to za problemy, które przesłaniają mi drugiego CZŁOWIEKA? Czemu to one pochłaniają mnie tak, że nie widzę biedy? Dlaczego widzę tylko "złe" strony mojego życia? Czy nie więcej błogosławieństw otrzymał każdy z nas?

22:38, usualgirl
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 sierpnia 2011
Kopciuszek

Zawsze chciałam napisać książkę, ale nie byle jaką książkę - książkę, która mogłaby odmienić życie choć jednego człowieka. Wiele razy zaczynałam. Moje książki nigdy nie ujrzały światła dziennego. Dziś chcę to zmienić.

Namiastka prozy, pierwsza próba wyjścia z mroku. Ryzykuję wiele, ale chcę ryzykować.

Zainspirowana św. Teresą od Dzieciątka Jezus podejmuję jeszcze jedną próbę.

Adres mojego nowego bloga: http://mala-droga.blogspot.com/

10:35, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 sierpnia 2011
Relacja z Woodstocku

pjProsiłam o modlitwę w intencji inicjatywy "Przystanek Jezus", więc... wypadałoby napisać o owocach. Działo się wiele, wiele było wzruszeń, nawróceń i...

...Niech wszystko pozostanie między Nim a nimi...

A ja znów poproszę o modlitwę - w intencji wszystkich, którzy przyjęli Chrystusa do swojego życia, by wytrwali w swym wyborze oraz za tych, którzy śmieli się w głos, na imię Jezus, by spotkali w swoim życiu Zmartwychwstałego.

A wszystko co w sercach, niech w sercach zostanie.

Otuleni ciszą, wpatrzeni w Chrystusa tak pozostańmy. Nie szukajmy cudów, uniesień i wzruszeń. Idźmy swoją małą drogą i wykonujmy swoje małe obowiązki, a wszystko niech będzie przepełnione Miłością. Tego szukajmy.

 

Dziękuję Ci za modlitwę. Była dla nas bardzo ważna i wydała owoce, bo każda modlitwa wydaje owoce.

23:03, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
do każdej kobiety

To tak słodko czuć się słabą i małą
Teresa od Dzieciątka Jezus

 

Dziś każdy chce być wielki i walczy o tą wielkość za wszelką cenę.
Walczyłam by być najlepszą, najpiękniejszą, zawsze pierwszą i... zmęczyłam się tym...
A teraz oddycham z ulgą, bo jest Ktoś dla kogo już jestem najpiękniejsza, jest Ktoś, kto oddał za mnie życie, jest Chrystus.
I słodko jest dla Niego czuć się słabą i małą, i spać spokojnie.
Czy nie tego pragniesz?

11:33, usualgirl
Link Komentarze (2) »
czwartek, 28 lipca 2011
Woodstock i Przystanek Jezus

Proszę o modlitwę w intencji ewangelizatorów na Woodstocku.

Nasze rekolekcje zaczynają się w niedzielę 31.07.2011

Otoczcie też modlitwą tych, którzy na Woodstock przyjadą.

Dzięki.

22:01, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lipca 2011
Skarb w naczyniach glinianych
Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych,
aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. 
2 Kor 4,7
 

Wielu rodziców nie ufa dziś swoim dzieciom. Nie pożyczają im aparatów fotograficznych na wycieczki, bo przecież "na pewno" je popsują, nie pożycza samochodów, bo na pewno zostaną rozbite. Bóg natomiast jest najlepszym Ojcem, rodzicem prawdziwym, który nie tyle pożycza, co powierza byśmy strzegli, daje na przechowanie ogromny skarb...

naczynieCóż to za skarb posiadasz? Jaki to skarb powierzył Ci Bóg? Bóg zaufał Ci dając życie wieczne, choć wie, że jesteś naczyniem kruchym i wystarczy jedno potknięcie, a skarb upadnie na ziemię i rozsypie się, a po naczyniu pozostaną jedynie okruchy. Bóg powierza Ci byś je strzegł na ziemi i w sercu, teraz i na wieczność - KRÓLESTWO BOŻE.

Jezus mówi, że Królesto Boże podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł je pewien rolnik, zakopał ponownie a potem poszedł, sprzedał wszystko, co miał i kupił tę rolę.

Jak możemy strzec tego skarbu? Po pierwsze strzec Go musimy w swoim sercu. Pielęgnować swoją wiarę poprzez modlitwę - spotkanie z Żywym Bogiem, by później móc iść w świat z dobrymi uczynkami, które nie pochodzą od nas, ale są darem i Łaską samego Boga, by móc szerzyć Królestwo Boże wśród innych

aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas.
2 Kor 4,7
 

*rys.Lidia Kobylinska





 

22:06, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lipca 2011
Na Boga! Piszesz bloga dla Boga?

"(...) bo z obfitości serca mówią usta"

 

Znam ludzi z wielkimi pasjami. Poświęcają całą swoją energię, by robić to, co naprawdę kochają. Gdy ich spotykam i pytam: jak leci? Opowiadają mi o tym, czym żyją. Choć potrafią też rozmawiać o innych rzeczach, to na ich ustach zawsze jest to, co w sercu - ich hobby.

sercePodobnie jest z życiem Chrystusem. Zakochałam się w Nim, więc chcę o Nim mówić i pisać - On zajmuje mnie, mój czas, moje życie, On mnie przepełnia.

Nie oznacza to, że teraz wyjdę na ulicę i zacznę nawoływać ludzi do Jezusa (choć dziś spotkałam się z taką formą ewangelizacji, której zresztą nie pochwalam). Serce Kimś przepełnione chce się dzielić radością zbawienia - tylko tyle, jakby się ktoś pytał dlaczego to robię ;)

23:32, usualgirl
Link Komentarze (3) »
sobota, 02 lipca 2011
Wróbelek
Stoją dumnie wokół mnie.
Patrzą z góry. Są ogromne.
Liście ich drwiąco drżą, gdy szukam ziaren na ziemi.
Podziwiaj naszą potęgę! - szemrają.
Twarde jak głaz.
Nieustępliwe.
Lecz ja, choć małym jestem wróbelkiem potrafię frunąć pod wiatr.
One - zawsze wiatrowi posłuszne,
Pochylają się kiedy im każe.
 

wrobelekPrzed chwilką napisałam ten wiersz (o, to może zbyt wiele powiedziane!). Ot wierszyk po prostu, szkoda, że nie rymowany. Na rymowanie trzeba mieć nastrój i to nie byle jaki. Tak właśnie się czuję ostatnio - jak ten wróbelek.  Fruwam pod wiatr, płynę pod prąd i choć trochę jestem tym zmęczona to... To gdy spojrzę na drzewa, które poddane są wiatrowi, chciałabym, by pofrunęły tak jak ja - by mogły dofrunąć tam gdzie naprawdę chcą...

W czasie oktawy Bożego Ciała byłam na mszy świętej w centrum Sopotu. Wokół kościoła ławeczki, turyści, młodzież. Wychodzimy na procesję - kapłan niesie Chrystusa. Patrzą na nas jak na ufo, jak gdybyśmy robili jakieś przedstawienie - patrzą i niedowierzają naszej "głupocie"... Nikt nie przyklęknął, nie skinął głową. Nie wiem nawet czy ktoś spojrzał na Jezusa. Ich wzrok wlepiony to we mnie to w kogoś obok.

Jezus przechodził obok nich! A oni tego nie zauważyli...

Trudno jest żyć Miłością na codzień. Ale podejmuję walkę i frunę, choć czasem wiatr zwiewa mnie w swoim kierunku... Upadam, ale wstaję i frunę dalej. A czy wiesz kto opatruje moje złamane skrzedełko, gdy się rozbiję o drzewo?

Jeśli będziesz płynął z prądem, prąd poprowadzi Cię, dokąd będzie chciał. Nie wiesz dokąd. Tylko martwe ryby płyną z prądem. A Ty? Czy jeszcze żyjesz?

 

20:46, usualgirl
Link Komentarze (9) »
czwartek, 23 czerwca 2011
wiem, Komu uwierzyłem

bo wiem, Komu uwierzyłem

2Tm 1,12

 

Wielu z nas poszło dziś za Chrystusem w procesji Bożego Ciała. Czy pójdziesz za Chrystusem w swoim życiu? Czy odpowiesz na Jego wezwanie: Chodź za Mną?

jezusKim jest dla mnie Chrystus? Jest Życiem, jest Domem, Pokojem, Sensem, Przyjacielem, Kimś kto nie boi się brudu moich nóg, ale pochyla się nad nimi, by je obmyć. Chrystus jest dla mnie wszystkim.

"Każdy nawrócony jest zadowolony" Śpiewa Arka Noego. To prawda. Dopiero po nawróceniu, czuję, że moje życie ma sens - jest nim Chrystus, dopiero teraz czuję się szczęśliwa, nie brnę w nieznane, ale biegnę ku wyznaczonej mecie, ku życiu wiecznemu.

Sensem Życia jest Miłość - a Miłością jest Bóg.

Chcę zawsze trzymać Go za rękę, chcę Go mieć zawsze w zasięgu wzroku, On jest moim zbawieniem, on jest przyczyną mego chcenia i działania. Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.

TOBIE PANIE ZAUFAŁEM, NIE ZAWSTYDZĘ SIĘ NA WIEKI!

12:13, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 czerwca 2011
Prawo do narodzin


Prawo do narodzin

 

Każde życie jest bezcenne. Nie selekcjonujmy ludzi jak hitlerowcy na tych, co mają prawo żyć i na tych, których trzeba się pozbyć, bo są balastem.

Tagi: aborcja
22:36, usualgirl
Link Komentarze (3) »
czwartek, 16 czerwca 2011
Nie dam rady...
mozemy stac się ludźmi wielkiej świetości,
jesli tylko bedziemy tego chcieli
  

Matka Teresa z Kalkuty

 

Z podziwem patrzymy na ludzi wyniesionych na ołtarze. Oni to byli... Oni to potrafili... Oni mieli odwagę... A gdyby tak, spróbować samemu?

Świętość jest dla nas bardzo odległa, wręcz sądzimy, że nieosiągalna. Myślimy czasem, że świętym można zostać jedynie będąc zakonnikiem, a przecież jest wielu świętych świeckich,  lub też takich którzy nie czynili wcale heroicznych czynów. Wszystkich tych ludzi łączy jednak jedno: MIŁOŚĆ, którą okazywali ludziom, dzięki temu, że byli zakorzenieni w Chrystusie.

Pewnie powiesz: ja tak nie potrafię! Przypomnę Ci teraz, że Mojżesz, gdy był powołany przez Boga mówił dokładnie to samo. Pozwolę sobie zacytować fragment księgi wyjścia.

(16) Idź, a gdy zbierzesz starszych Izraela, powiesz im: Objawił mi się Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba i powiedział: Nawiedziłem was i ujrzałem, co wam uczyniono w Egipcie. (17) Postanowiłem więc wywieść was z ucisku w Egipcie i zaprowadzić do ziem Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty, do ziemi opływającej w mleko i miód. (18) Oni tych słów usłuchają. (...)

Na to powiedział Mojżesz: A jeśli nie uwierzą i nie usłuchają słów moich, mówiąc, że Pan nie ukazał mi się wcale? (2) Wówczas Pan zapytał go: Co masz w ręku? Odpowiedział: Laskę. (3) Wtedy rozkazał: Rzuć ją na ziemię. A on rzucił ją na ziemię, i zamieniła się w węża. Mojżesz zaś uciekał przed nim. (4) Pan powiedział wtedy do Mojżesza: Wyciągnij rękę i chwyć go za ogon. I wyciągnął rękę i uchwycił go, i stał się znów laską w jego ręku. (5) Tak uczyń, aby uwierzyli, że ukazał tobie Pan, Bóg ojców ich, Bóg Abrahama Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. (6) Ponownie rzekł do niego Pan: Włóż rękę w zanadrze! I włożył rękę w zanadrze, a gdy ją wyjął, była pokryta trądem białym jak śnieg. (7) I rzekł znów: Włóż rękę w zanadrze! I włożył ją ponownie w zanadrze, a gdy ją po chwili wyciągnął, była taka jak reszta ciała. (8) Tak więc, jeśli nie uwierzą i nie przyjmą świadectwa pierwszego znaku, uwierzą świadectwu drugiego znaku. (9) A gdyby nawet nie uwierzyli tym dwom znakom i nie zważali na mowę twoją, wówczas zaczerpniesz wody z Nilu i wylejesz na suchą ziemię; a woda zaczerpnięta z Nilu stanie się krwią na ziemi. (10) I rzekł Mojżesz do Pana: Wybacz, Panie, ale ja nie jestem wymowny, od wczoraj i przedwczoraj, a nawet od czasu, gdy przemawiasz do Twego sługi. Ociężały usta moje i język mój zesztywniał. (11) Pan zaś odrzekł: Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go niemym albo głuchym, widzącym albo niewidomym, czyż nie Ja, Pan? (12) Przeto idź, a Ja będę przy ustach twoich i pouczę cię, co masz mówić. (13) Lecz Mojżesz rzekł: Wybacz, Panie, ale poślij kogo innego. (14) I rozgniewał się Pan na Mojżesza.

Czy Ty nie odpowiadasz Bogu jak Mojżesz? Nie poradzę sobie, bo... (wymień dowolne). Och czyż nie widzisz, że to Bóg działa przez Ciebie? Czy nie widzisz, że im bliżesz jesteś Chrystusa, tym bardziej kochasz innych? Czy nie widzisz, że nie musisz zasłużyć wcale na tą łaskę? Czy nie widzisz, że to Bóg wyposaża Cię i posługuje się Tobą? On w Ciebie wierzy! Dlaczego nie ufasz Mu? On chce byś był świętym! Dlaczego nie pozwalasz Mu uczynić się takim?

Nie kochamy własną mocą, lecz mocą Jezusa mieszkającego w nas, nie czynimy wielkich rzeczy wcale a wcale, tylko małe z Wielką Miłością (jak powiedziała Matka Teresa) Każdy jest powołany do świętości - nie do heroizmu. Powiedz Bogu "tak" i On Cię wtedy poprowadzi - drogą, którą sam Ci wyznaczył. Czy dasz się poprowadzić?

Bądź świętym w życiu codziennym, bądź wrażliwy na biedę, ale przede wszystkim przylgnij do Źródła Miłości, zaczerpnij ze studni, która nie ma dna, dopiero wtedy będziesz miał siłę iść w drogę.

 

środa, 15 czerwca 2011
Modlitwa

Czym jest dla Ciebie modlitwa? Czy tylko modlitwą prośby? Prośby o dostatek, zdrowie, radość? Czy modlisz się tylko przed snem, czy może CAŁY JESTEŚ MODLITWĄ?

W moim życiu zawsze przeważała modlitwa prośby. Traktowałam Boga jak studnie życzeń, kogoś, albo raczej (gorzej!) coś, co ma zapewnić mi radość tu na ziemi. Jeśli życie nie układało się po mojej myśli byłam na Niego zła i zastanawiałam się, co też zrobiłam nie tak, że On nie raczył mnie wysłuchać...

Dopiero od kilku lat modlitwa jest dla mnie czymś więcej - jest ŻYWĄ ROZMOWĄ Z BOGIEM. Niczego nie oczekuję. Pragnę z Nim być, po prostu, jak z przyjacielem. Pytają niektórzy - co Ci niby Bóg odpowiedział? On mówi wiele! Mówi przez konkretne fragmenty Pisma Świętego, przez wewnętrzne przeczucia, przez moje sumienie, a także przez drugiego człowieka.

Kiedyś byłam rozgoryczona na modlitwie. Powiedziałam Bogu we łzach prawie: Żaden mężczyzna mnie nie chce! Nikt się o mnie nie stara! Panie, nikt o mnie nie walczy! 

W myślach pojawiły się słowa: JA O CIEBIE WALCZĘ.

Tego nie mogłam wymyślić ja sama. Byłam rozgoryczona i zła. Byłam załamana. A te słowa były jak balsam na moje zranione serce, rozpoczął się proces uzdrawiania. To tylko przykład. Świadectwo mogłoby się wydłużać w nieskończoność, ale skrócę je i powiem jeszcze, że modlitwa, to najlepsza broń na szatana.

Zastanawiałam się kiedyś, po co mam modlić się za kogoś? Czy Bóg w zależności od tego, ile godzin spędzimy na kolanach, tyle da łaski drugiemu? Żadną miarą! A może tyle łask ześle nam? Tylko trzeba klęczeć na grochu? Żadną miarą! Post, modlitwa i jałmużna uświęceją nas, bo są jak płuapki zastawiane na Złego, bo Zły nie radzi sobie z Mocą Chrystusa.

Trwajcie w Miłości Chrystusowej i Uwielbiajcie Pana w każdym czasie: w utrapieniu i radościach, bo On kocha zawsze tak samo.

 

Tagi: modlitwa
22:07, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 czerwca 2011
o Duchu Świętym słów kilka

 

Gdybym przmeilczała Święto Zesłania Ducha Świętego, nie byłabym chyba z Odnowy w Duchu Świętym. O trzeciej Osobie Trójcy mówi się niewiele i sama niewiele o Nim wiedziałam, dopóty dopóki sam nie przeniknął mnie do głębi i nie zamieszkał na stałe w moim sercu...

A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą,  gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa. Po tej modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie Słowo Boże.

Dzieje Apostolskie

 

duch swietyUczymy się z katechizmów o darach Ducha Świętego, recytujemy je pięknie, ale czy kiedykolwiek wzięliśmy je sobie do serca? Dzieje Apostolskie czytałam niegdyś jak bajkę. Ziemia zadrżała i wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (niby jak? Jak to wyglądało? I co i niby potem wszyscy nagle wyszli do ludzi? Tacy odważni się zrobili?) Tak!

Doświadczyłam tego co Apostołowie. Wspólnota modliła się o wylanie Ducha Świętego na mnie i... ziemia nie zadrżała. Właściwie to nic nie czułam. Nie było fajerwerków. Pomyślałam sobie: Co ja właściwie tu robię w tym Kościele? Co ja za szopki odstawiam? Odprawiane są nade mną jakieś modły. Chociaż... Może rzeczywiście Duch Święty zstąpi na mnie? I co ma się wtedy zmienić w moim życiu?

Myślałam, że wierzę za mało, choć chciałam tego, czego pragnęli Apostołowie: darów Ducha Świętego. Od czasu modlitwy moje życie powoli i mozolnie zaczęło się zmieniać. Stawałam się coraz bardziej odważna, otwarta na ludzi. Mówiłam o Bogu najpierw mojej rodzinie, później znajomym, teraz Chrystus przeniknął moje życie do tego stopnia, że nie potrafię przestać o Nim myśleć: On jest MOIM ŻYCIEM, więc o czym mam rozmawiać? Mogę o studiach, ale i mojestudia przenika ON. Wiem też, że nie własną pobożnością wypracowałam sobie wiarę. Wiara to DAR Ducha Świętego: DAR - CZYLI ZA DARMO. Dostajesz, bo Bóg Cię ukochał, a nie dlatego, że gorliwie się modliłeś. Wystarczy zapragnąć. A czyż Bóg nie da tego, o co go prosimy?

Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? (12) Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? (13) Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. (Łk 11)

Ja otrzymałam dar wiary i dar ewangelizacji (m.in. robię to przez bloga - w sumie od niego zaczęłam- mogłam być anonimowa). Teraz Bóg powołuje mnie do coraz większych inicjatyw, które mogę realizować Jego siłą. W tym roku ufam, że wyjdę na pola Woodstocka, by ta dzielić się Jego Miłością...To są 2 główne dary, otrzymałam więcej, o czym mogłabym dużo tu pisać... Ale najważniejsze jest to, co otrzymasz Ty!

A jakie dary otrzymasz, to już niespodzianka, której nie warto sobie psuć. Niech Cię Bóg zaskoczy :)

(4) Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; (5) różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; (6) różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. (7) Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. (8) Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, (9) innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, (10) innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. (11) Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce. (1 Kor)



 

sobota, 11 czerwca 2011
Ci, co przeklinają ciemności.

Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność.

Matka Teresa z Kalkuty

 

Będzie krótko zwięźle i na temat. Na świat nie trzeba narzekać. Świat trzeba zmieniać - siłą Miłości Chrystusowej, która jest w Tobie.

I tyle.

"Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca, który jest w niebie"

 

Rozpalisz? Tylko nie mów, że nie masz zapałek...

swieca

 



20:01, usualgirl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 maja 2011
W poszukiwaniu siebie

Kim jestem? Co robię na TYM świecie? Czy moje życie ma sens? Dlaczego żyję? Po co żyję? Czy jestem tu komukolwiek potrzebny? Czy moje życie ma dla innych wartość? Czy ja mam jakąś wartość? Pewnie zadawałeś sobie takie i inne pytania już wielokrotnie. Pora na nie odpowiedzieć. Lecz kto to potrafi?

Od odpowiedzi na te pytania zależy to, w którą stronę pójdziesz. Nie można tkwić w miejscu żyjąc z dnia na dzień nie wiedząc właściwie po co, bo czy ma sens wypływanie w rejs, gdy nie ma się określonego celu? Jakże kapitan statku może dopłynąć do portu, gdy co godzinę zmienia kierunek biegu? Na morzu tak jak w życiu – trzeba obrać właściwy kurs. Co będzie Twym kompasem, co wskaże Ci kierunek?

Zarówno psychologia, pedagogika, filozofia i inne nauki próbują nieudolnie pokazać Ci kim jesteś i jaką masz wartość w oczach innych. Niegdyś zatapiałam się z rozmiłowaniem w podręcznikach i poradnikach psychologicznych – jedne mówiły, że trzeba robić wszystko, by być lubianym, podziwianym, inne – że trzeba odnieść sukces], by osiągnąć szczęście i czuć się spełnionym. Brnęłam w kolejne punkty, chwytając każde słowo z ogromną łapczywością: Możesz być bogata, możesz być piękna, tylko.... Tylko zrób tak i tak, a wszyscy będą cię lubić, osiągnij sukces, a będziesz podziwiana, bądź produktywna, użyteczna, ucz się, by zarabiać pieniądze...Zdobądź chłopaka, to świadczy o Twojej wartości. Małymi kroczkami dość nieudolnie próbowałam podołać kolejnym punktom z poradników i gdy zwyciężałam – czułam się wielka, to prawda, ale chwilowo, bo trzeba było wrócić znów do swego szarego, pełnego nudy życia i ponieść kolejną porażkę. Ah jakże wielka była radość zwycięstwa w turnieju siatkówki, ale już godzinę później siedziałam w swoim pokoju zagłuszając się muzyką, bo nie mogłam znieść widoku moich rodziców. Czy tak ma wyglądać życie? Czy ludzie z bilbordów nie mają przypadkiem smutku w oczach? Czym ich życie różni się od mojego?

Gdy okazało się, że nie jestem szczęśliwa, choć to właśnie mi obiecywano, zaczęłam obwiniać siebie – to ze mną musi być coś nie tak, to ja robię coś źle, książki są świetne, no przecież oparte są na doświadczeniu ludzi, nikt nie wyssał tego wszystkiego z palca, to musi być prawda.

Długo to trwało, nim otworzyłam oczy na Jezusa. Dlaczego na Niego? I co to ma właściwie wspólnego z odkrywaniem siebie? Dlaczego sens MOJEGO życia mam odkryć w Chrystusie? Dlaczego dzięki Niemu mam być szczęśliwa? Taki bunt rodził się w moim sercu, i takimi pytaniami bombardowałam swoją głowę. Kim On właściwie jest, jeśli jest, że moje szczęście uzależnia od SIEBIE?

Nie rozumiałam słów bł. Jana Pawła II

Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej - człowiek nie może siebie sam zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie można tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa"
(Warszawa Plac Zwycięstwa 2 czerwca 1979 r.)

Te słowa mam pięknie zapisane w zeszycie od katechezy. Nic dla mnie nie znaczyły. Dopiero teraz, po przebyciu drogi, którą wyznaczył mi Pan, zaczynam na nowo odkrywać sens tych słów.

Jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym, małym szkrabem, który uczy się od Niego. On wie o Tobie wszystko – stworzył Cię. Czyż nie ten, który projektuje zegarek, będzie o nim wiedział najwięcej? Dlatego zapytał właśnie Boga: Czy moje życie ma sens?

Ja zapytałam. Odważyłam się choć było to trudne. Wymagało to ode mnie ciszy – 3 dni milczenia w zakonie u jezuitów. Nie wiedziałam czy wierzę. Chyba nie wierzyłam, ale tym głośniej krzyczałam: Jeśli jesteś, odezwij się...

Na różne sposoby przemawiał do mnie Pan: przez Słowo Boże, które rozdzierało moje serce na pół, przez drugiego człowieka, a w końcu przez moje własne sumienie i myśli. I nareszcie poczułam się wolna! Jezus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał! Nie muszę już uczestniczyć w tym chorym wyścigu szczurów, nie muszę już żebrać o zainteresowanie zdobywając kolejne laury, wcale a wcale nie muszę być na bilbordach, ani na zdjęciach w gazetach, by czuć się piękną, kochaną, akceptowaną. Bóg mnie ukochał! Ukochał prawdziwie i za darmo! On dał mi talenty, którymi mogę służyć innym ludziom, on dał mi innych ludzi, bym poczuła Jego miłość! On jest mym życiem i przyszedł bym żyła w pełni, wolna od zabiegania, szczęśliwa pomimo okoliczności, pomimo choroby, pomimo niepowodzeń. Moim celem jest zbawienie, sensem mojego życia jest miłość, to daje prawdziwą radość – służba drugiemu człowiekowi! Tu jest moje życie, tu jestem ja – prawdziwa, bez masek, bez udawania, bez chorych ambicji – cała ja – i taką właśnie pokochał mnie Jezus, oszalał na moim punkcie do tego stopnia, że zdecydował się za mnie umrzeć! A Ty sam (a) teraz zapytaj Go, jaką masz wartość w Jego oczach, i co jest sensem Twojego życia? Tu szkoda czasu na czytanie, tu trzeba rozmowy – On sam najlepiej Cię przekona o swojej Miłości.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7